PZPB: budownictwo to fundament państwa, nie koszt do cięcia

Podziel się:

Uczestnicy konferencji „Budownictwo pod presją”, zorganizowanej przez Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB), przekonywali, że branża budowlana to koło zamachowe polskiej gospodarki, bez którego nie ma rozwoju kraju. To krwiobieg gospodarki i warunek bezpieczeństwa państwa. Na placach budów nie powstają tylko ściany i drogi - powstają fundamenty dla całych sektorów.

Fot.PAP/M.Kmieciński



Budownictwo potrzebuje planu, strategii, długoterminowości - mówił Jan Styliński, prezes zarządu PZPB.
Według PZPB branża budowalna to jedna dziesiąta gospodarki i prawie 1,5 miliona zatrudnionych. Związek pracodawców wskazuje, że sytuacja na polskim rynku budowlanym jest poważna. Po bardzo trudnym roku 2024, kiedy rynek skurczył się o prawie 8 proc., rok 2025 nie prezentuje się lepiej, tylko cały czas się kurczy. Wzrost inwestycji w rozwój infrastruktury związany ze środkami z KPO opóźnia się o kilkanaście miesięcy. W głębokiej dekoniunkturze znajduje się także sektor komercyjny, czyli rynek mieszkaniowy, rynek budownictwa biurowego i budownictwa magazynowego. W efekcie firmy budowlane doświadczają spadku przychodów. - Dzisiejsza konferencja to rodzaj apelu branży. Budownictwo to fundament, a nie koszt do cięcia. Rozwój zaczyna się od inwestycji budowalnych - zauważył Jan Styliński, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. - Potrzebna jest koordynacja, czyli wspólny stół pokazujący pełny obraz wszystkich inwestycji - dodał prezes PZPB.


Wiceprezes zarządu i główny ekonomista PZPB dr Damian Kaźmierczak szansy na poprawę koniunktury na rynku budowlanym upatruje w pewnych obszarach rynku. - Szansą są roboty budowalne specjalistyczne, np. przygotowawcze w obszarze dużych obiektów energetycznych, kolejowych. Ponadto w ciągu miesięcy ożywienie powinno nadejść, gdyż są środki do wydania - zauważył.


Zdaniem ekspertów PZPB na horyzoncie zarysowują się trzy ryzyka dla branży budowlanej. Po pierwsze, wąskie gardła w administracji, które powodują, że proces inwestycyjny nie przebiega tak szybko, jak powinien. Po drugie, brakuje koordynacji programów rządowych na poziomie poszczególnych resortów. A po trzecie, nie ma długofalowej wizji i planów inwestycyjnych, które byłyby wyjęte spod bieżącego sporu politycznego i zachowywałyby pewną ciągłość, niezależnie od tego, które ugrupowanie polityczne rządzi.


Dzisiaj wyjątkowo nośnym, słyszalnym i istotnym obszarem jest kwestia wzmocnienia firm krajowych, tzw. repolonizacja rynku budowlanego. Firmy, które tu budują, tworzą miejsca pracy i płacą podatki - niezależnie od >>polskości<< lub >>europejskości<< paszportu kapitału - zasługują na partnerskie traktowanie - mówił Jan Styliński.


Także Jakub Stypuła, wiceprezes zarządu Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska, zwrócił uwagę, że trzonem budownictwa powinny być polskie firmy. - Tzw. local content to warunek bezpieczeństwa branży. Dodatkowo potrzebujemy instytucjonalnego wsparcia. Należy wdrożyć definicję udziału krajowego i podmiotu krajowego, a także wprowadzić mechanizm wskaźników motywacyjnych do umów. Nagrody i kary za realizację umów, ich jakość i tempo - wyliczał wiceprezes Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.


Barbara Dzieciuchowicz, prezes zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, zrzeszającej firmy budującej drogi i mosty, mówiąc o możliwościach poprawy warunków panujących w branży budowlanej, wskazała na konieczność przyspieszenia procedur środowiskowych i wprowadzanie terminów końcowych w procedurach urzędowych.


Marita Szustak, prezes zarządu Izby Gospodarczej Transportu Lądowego zwracała uwagę na brak spójnej strategii definiującej długoterminową politykę rozwoju kolei i brak wskazania priorytetów jej rozwoju. - Nie możemy w żaden sposób planować naszych zasobów, nie możemy planować naszego potencjału bez realnych planów inwestycji we wszystkich sektorach gospodarki. Bo to, żebyśmy potem nie musieli mówić, że local content nie jest w stanie zrealizować danej inwestycji i musimy posiłkować się kimś z zewnątrz, wynika właśnie z braku wieloletnich, długofalowych planów - podkreśliła prezes.


Anna Oleksiewicz, prezes zarządu Związku Ogólnopolskiego Projektantów i Inżynierów apelowała o waloryzację stawek inżynierów nadzorujących projekty. - Koszty nadzoru to pojedyncze procenty wartości inwestycji, a bez odpowiedniego nadzoru nad projektem pojawią się o wiele droższe problemy z jakością wykonania - przekonywała Anna Oleksiewicz.


Krzysztof Kieres przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu powiedział, że poziom produkcji cementu jest wskaźnikiem koniunktury branży budowlanej. - Produkcja cementu ustabilizowała się, ale nadchodzą duże projekty: elektrowni atomowej, kolei, drogowe, CPK. Czekamy na bum inwestycyjny, bo jesteśmy w stanie dostarczyć odpowiednią ilość materiału, tak aby zabezpieczyć potrzeby branży - zapowiadał przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu.


Jednym z motorów napędzających branżę budowlaną może być budowa elektrowni atomowej. Tomasz Stępień, prezes Stowarzyszenia Energetyki Jądrowej PZPB-Atom, zaznaczył, że chodzi o to, żeby projekt powstał i to w akceptowalnym czasie. Żeby jak najwięcej z inwestycji trafiało do polskich przedsiębiorstw. Kierowane przez niego stowarzyszenie ma być łącznikiem pomiędzy polskimi firmami a amerykańskimi przedsiębiorstwami odpowiedzialnymi za projekt. Organizacja ma przedstawiać im rozwiązania problemów, które mogą napotkać podczas budowy. Te rozwiązania powinny wspierać rozwój polskich firm uczestniczących w projekcie.


Jest czas na traktowanie naszej branży jako obszaru strategicznego. Budownictwo potrzebuje planu, strategii, długoterminowości. Należy tworzyć plany na dekadę, a nie do końca kwartału - podsumował prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.


Źródło informacji: PAP MediaRoom

Fot.PAP/M.Kmieciński

REKLAMA:
REKLAMA:
REKLAMA:
Źródło: PAP
#wiadomości #pap

Więcej tematów: