Chcąc sprzedać dom lub mieszkanie, wykorzystujemy rozmaite sposoby dotarcia do klientów. Zachęceni ciekawą ofertą, umawiają się oni na spotkanie, po którym… uprzejmie rezygnują z transakcji. Czasem okazuje się bowiem, że sam lokal jest gorzej przygotowany niż promujące go ogłoszenie.

Warto pamiętać, że przygotowani merytorycznie inwestorzy również „kupują oczami”. Dlatego na start zawsze trzeba zadbać o estetykę prezentowanego obiektu. Czasem wystarczy tu porządne wysprzątanie pomieszczeń, niejednokrotnie trzeba jednak nieco odświeżyć niektóre elementy wykończenia. W trakcie prac może się okazać, że początkowo drobny zabieg zamienia się w poważniejsze przedsięwzięcie. – Decydując się na odmalowanie ścian sprawdźmy, czy rzeczywiście wystarczy tylko powierzchowne nałożenie wybranej farby. Zdarza się bowiem, że na odnawianym podłożu występują ubytki, odspojenia tynku itp., wymagające wcześniejszego oczyszczenia, wyrównania i wygładzenia gładzią szpachlową. – przypomina Marek Zając z firmy Bolix, producenta materiałów budowlanych – Istnieje też ryzyko, że na powierzchni odkryjemy niepokojące ślady wskazujące na występowanie grzybów i glonów. Wówczas zastosujmy jeszcze specjalistyczne środki do ochrony mikrobiologicznej – dodaje. W żadnym przypadku nie można natomiast pozwolić sobie na prowizoryczne, doraźne działania. Prędzej czy później obrócą się one przeciw nam.
REKLAMA:

Sprzedać dom, a przy okazji pozbyć się niepotrzebnych elementów wyposażenia! Wydaje się, że to świetne rozwiązanie, które można jeszcze klientowi przedstawić jako rodzaj promocji. W końcu wszyscy lubią bonusy i gratisy. Pamiętajmy jednak, że inwestorzy na ogół mają własną wizję wystroju swojego przyszłego lokum, w którą niekoniecznie wpisuje się kilkunastoletnia pralka czy regał pamiętający czasy naszego dzieciństwa. Najlepiej jest po prostu wspólnie uzgodnić dalsze losy zbędnych sprzętów i mebli. Podobnie wygląda sprawa, amatorsko postawionych w ogrodzie, szklarni, blaszanych warsztatów i innych konstrukcji. Stwierdzenie w stylu „zrobicie sobie Państwo z tym, co będziecie chcieli”, może okazać się słabym chwytem reklamowym.

Niektórzy sprzedający traktują swoją ofertę jako przedsięwzięcie, którego finalna rentowność zależy od poniesionych wcześniej kosztów. Mając czas i pieniądze, pozwalają więc sobie na poważne remonty, jak wymiana instalacji wodno-kanalizacyjnych, naprawa dachu lub docieplenie domu. To dla nich naturalny sposób na zwiększenie wartości nieruchomości. – Zwiększenie izolacyjności budynku wiąże się na ogół z wieloma korzyściami, od walorów estetycznych, przez poprawę komfortu użytkowania, po późniejsze oszczędności na rachunkach za ogrzewanie. Stanowi więc realny argument w trakcie negocjacji. – mówi Marek Zając z Bolix. Istnieje też drugi scenariusz, polegający na rezygnacji z inwestowania w remonty na rzecz obniżenia ceny domu tak, by nowy właściciel mógł już samodzielnie zrealizować niezbędne prace. Zawsze wskazane jest określenie własnych priorytetów, a także tradycyjne mierzenie sił na zamiary.
REKLAMA:
REKLAMA:
Źródło: Bolix