Trzeci dzień ARCHI-STRADY poświęcony był pytaniom, które coraz silniej rezonują w środowisku architektonicznym: czym dziś jest estetyka miasta i gdzie przebiega granica między wartością a dekoracją? W centrum wydarzenia znalazła się debata „Estetyzacja architektury i przestrzeni miejskich. Jak będzie wyglądała przyszłość polskich miast?”, zorganizowana przez redakcję Architektura i Biznes. Partnerem wydarzenia była firma WIŚNIOWSKI.


Debata koncentrowała się na przyszłości polskich miast, ich estetyce, kontekście społecznym i kulturowym oraz odpowiedzialności projektantów i decydentów. Jak podkreślano, wygląd architektury przestał być dodatkiem – stał się narzędziem budowania jakości przestrzeni i relacji społecznych.
ARCHI-STRADA wyraźnie pokazała, że rozmowa o estetyce miast nie dotyczy prostych ocen ani jednego, uniwersalnego wzorca. Przeciwnie – była to dyskusja o szarościach, o niuansach pomiędzy globalnymi trendami a lokalną tożsamością, pomiędzy ekonomią a odpowiedzialnością, pomiędzy tym, co modne, a tym, co trwałe.
Miasto jako proces, nie gotowy obraz
Uczestnicy debaty zgodnie podkreślali, że estetyka nie jest dodatkiem ani „ozdobą miasta”, lecz cechą przestrzeni, która ujawnia się w czasie – w sposobie adaptowania globalnych idei do lokalnych warunków, w uczciwości projektowej, w relacji architektury z codziennym życiem mieszkańców. Miasta nie muszą bać się globalizacji, o ile potrafią ją przetwarzać, a nie bezrefleksyjnie kopiować.

W tym sensie przyszłość polskich miast nie rozstrzyga się w spektakularnych gestach ani w marketingowych narracjach o „brandzie miejsca”. Rozstrzyga się w procesach: w jakości decyzji, w narzędziach planistycznych, w dialogu z mieszkańcami i w szacunku dla kontekstu – kulturowego, społecznego i historycznego.
ARCHI-STRADA nie zaproponowała jednego modelu miasta przyszłości. Zaproponowała coś znacznie cenniejszego: sposób myślenia, w którym estetyka jest konsekwencją świadomości, a nie celem samym w sobie. To właśnie w tej perspektywie wybrzmiał najważniejszy wniosek debaty: dobre miasto nie musi wyglądać tak samo jak inne. Musi być prawdziwe – i odpowiedzialne wobec ludzi, którzy w nim żyją.

W rozmowie udział wzięli: Przemo Łukasik, architekt i partner w pracowni Medusa Group, Karol Nieradka, architekt i założyciel w pracowni maxberg i prezes szczecińskiego oddziału SARP, Agata Twardoch, Urbanistka Miasta Gliwic, Profesorka w Katedrze Urbanistyki i Planowania Przestrzennego na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej oraz Michał Lorbiecki, Urbanista Miasta Chorzowa, doktor ekonomii i finansów. Spotkanie moderowała Małgorzata Tomczak, redaktorka naczelna A&B.
Głos architektów po wydarzeniu
Po zakończeniu oficjalnej części ARCHI-STRADY rozmowa o mieście zeszła na poziom bardziej fundamentalny – skali elementu, który łączy architekturę z codziennym doświadczeniem użytkownika. W wypowiedziach udzielonych dla biura prasowego WIŚNIOWSKI architekci zwrócili uwagę na rolę detalu jako nośnika jakości i znaczenia.
Przemo Łukasik podkreślał, że architektura – niezależnie od skali – zawsze pozostaje relacją między wnętrzem a światem zewnętrznym: – Okno to okno na świat. To nie tylko sposobność na wprowadzenia światła do życia, ale też szansa, by wyjrzeć na zewnątrz i wpuścić do środka więcej powietrza. Wszystko zależy od miejsca i kontekstu, ale jedno jest pewne – okno jest i pozostaje potrzebne. Ono cały czas się zmienia, dlatego rozwijajmy technologię.
Z kolei Agata Twardoch zwracała uwagę na konsekwencje estetycznych decyzji w skali całego miasta: – Okna i drzwi są niezwykle ważne w całości miasta. Często mówi się, że okna to oczy domów. W XIX-wiecznych kamienicach ich podziały były integralną częścią architektonicznej kompozycji. Masowa wymiana stolarki w latach 90. sprawiła, że wiele budynków wygląda dziś jakby miały powybijane oczy. Dlatego tak istotne jest, że dziś mamy możliwości, by stolarka znów nadążała za charakterem elewacji – bo to realnie sprawia, że w mieście jest piękniej.


