Wyobraź sobie mroźny, styczniowy wieczór. Termometr za oknem pokazuje piętnaście stopni poniżej zera, a wiatr potęguje uczucie chłodu. W takim momencie większość właścicieli powietrznych pomp ciepła z lekkim niepokojem zerka na swoje liczniki energii. To właśnie wtedy fizyka przypomina o sobie najdobitniej – im zimniej jest na zewnątrz, tym trudniej urządzeniu pozyskać energię z powietrza. Pompa musi pracować na najwyższych obrotach, a gdy jej moc przestaje wystarczać, do akcji wchodzą grzałki elektryczne. To moment, w którym ekologiczne ogrzewanie staje się po prostu kosztowne, bo grzałka zużywa prąd w stosunku jeden do jednego. I tu zaczyna się nasza opowieść o inteligentnym zarządzaniu ciepłem, które nie opiera się na ślepej wierze w jedną technologię, ale na sprytnym łączeniu dwóch różnych światów.
Fot. Viessmann
Na czym polega praca systemu hybrydowego z pompą ciepła?
Większość z nas szuka złotego środka. Chcemy być eko, ale nie chcemy drżeć o wysokość rachunków, gdy przyjdzie prawdziwa zima. Hybrydowa pompa ciepła opiera się na zaawansowanej matematyce ukrytej w sterowniku. Przez większość sezonu grzewczego dom ogrzewa wyłącznie pompa ciepła. Wykorzystuje darmową energię z otoczenia i robi to ekonomicznie oraz ekologicznie.
Sytuacja zmienia się, gdy przekraczamy tak zwany punkt biwalentny. Zazwyczaj dzieje się to w okolicach minus siedmiu lub dziesięciu stopni Celsjusza. Wtedy system staje przed wyborem: czy dalej forsować pracę pompy, wspomagając ją drogim prądem z grzałek, czy może oddać pole drugiemu zawodnikowi? Hybryda Viessmann wybiera to drugie. W ułamku sekundy, bez jakiejkolwiek ingerencji domownika (co sprawdziliśmy w wielu działających instalacjach), sterownik podejmuje decyzję o wyłączeniu pompy i uruchomieniu kotła gazowego.
To nie jest działanie na ślepo. Cały mechanizm opiera się na konkretnych danych, które wprowadzamy do systemu podczas pierwszego uruchomienia. Wpisujemy aktualną cenę jednej kilowatogodziny energii elektrycznej oraz cenę metra sześciennego gazu. Sterownik Vitotronic, niczym sprawny księgowy, na bieżąco przelicza, który nośnik energii opłaca się bardziej. Jeśli gaz wygrywa ekonomicznie, kocioł przejmuje pałeczkę. Jeśli ceny prądu spadają (na przykład dzięki taryfom nocnym lub produkcji z własnych paneli fotowoltaicznych), system wraca do pompy. To my decydujemy, czy priorytetem jest najniższy koszt, czy może najniższa emisja dwutlenku węgla.
Czym jest hybrydowy system z pompą ciepła?
Viessmann nie poszedł na skróty. Zamiast oferować przypadkowe zestawy urządzeń, firma stworzyła dedykowane systemy, które są fabrycznie przystosowane do pracy w duecie. To istotna informacja dla każdego, kto obawia się problemów z kompatybilnością urządzeń. Tutaj wszystko pasuje do siebie od razu, a hydraulika jest gotowa na podłączenie drugiego źródła ciepła bez konieczności przerabiania połowy kotłowni.
Pierwszym z bohaterów jest Vitocal 250-A Hybrid. To monoblokowa pompa ciepła, która korzysta z propanu jako czynnika chłodniczego. To ważne, bo propan pozwala uzyskać temperaturę zasilania na poziomie 70°C. Jeśli mieszkają Państwo w starszym domu, gdzie na ścianach wiszą klasyczne grzejniki, to urządzenie jest właśnie dla Was. Nie trzeba wymieniać całej instalacji na podłogową, co zazwyczaj wiąże się z ogromnymi kosztami i remontowym chaosem. Vitocal 250-A Hybrid dysponuje mocą grzewczą od 2,61 do 18,5 kW, a współpracujący z nią kocioł Vitodens 200-W może dołożyć do tego układu nawet 32 kW mocy szczytowej. To potężny zapas energii, który gwarantuje komfort nawet przy rekordowych mrozach.
Drugą opcją jest Vitocal 250-SH, czyli pompa typu split. Jej moc mieści się w przedziale od 2,6 do 10,4 kW. W odróżnieniu od swojej siostry, ten model dostarcza wodę o temperaturze do 60°C. To idealne parametry dla nowoczesnego budownictwa energooszczędnego, gdzie dominuje ogrzewanie podłogowe. Konstrukcja typu split oznacza, że układ jest podzielony na jednostkę zewnętrzną i wewnętrzną, połączone cienkimi rurami z czynnikiem chłodniczym. Jest to rozwiązanie bezpieczne, bo w rurach wychodzących na zewnątrz budynku nie ma wody, więc nic nie zamarznie nawet przy długotrwałym braku zasilania.
Oba te urządzenia łączy jedna, niezwykle ważna cecha: współpraca z kotłami Vitodens, które są gotowe na przyszłość. Już teraz te kotły mogą spalać gaz ziemny z dwudziestoprocentową domieszką wodoru. A wiemy przecież (o czym często zapominają autorzy tanich systemów), że po 2030 roku przepisy dotyczące samodzielnych kotłów gazowych w nowych domach będą znacznie surowsze. Inwestując w hybrydę dziś, zabezpieczają Państwo swoją nieruchomość przed koniecznością kosztownej wymiany urządzeń za kilka lat.
Jakie są wady hybrydowych pomp ciepła?
Jako redaktorzy dbający o rzetelność, nie możemy pisać wyłącznie o zaletach. Każda technologia ma swoje słabsze strony i hybryda nie jest tu wyjątkiem. Pierwszą i najbardziej oczywistą barierą jest cena zakupu. Musimy kupić dwa urządzenia: zaawansowaną pompę ciepła i nowoczesny kocioł kondensacyjny. Nawet jeśli wybierzemy jednostkę Vitocal o mniejszej mocy (co jest możliwe dzięki wsparciu gazu), to suma na fakturze będzie wyższa niż przy montażu samego kotła czy samej pompy. To wybór dla osób, które patrzą na finanse w skali dwudziestu lat, a nie tylko jednego sezonu.
Kolejna sprawa to wymagania techniczne. Aby system hybrydowy z pompą ciepła i kotłem gazowym miał sens, musimy mieć dostęp do paliwa gazowgeo – sieciowego lub ze zbiornika LPG. Do tego dochodzi kwestia miejsca. Choć urządzenia Viessmann są kompaktowe i estetyczne, to jednak zajmują w kotłowni więcej miejsca niż pojedynczy moduł. Trzeba też pamiętać o serwisowaniu. Mamy tu dwa różne systemy, dwa nośniki energii i podwójną liczbę czujników. Choć hydraulika w modelach 250-A Hybrid i 250-SH jest uproszczona do minimum, instalator musi wykazać się wiedzą zarówno z zakresu chłodnictwa, jak i gazownictwa.
Nie można też pominąć zależności od cen rynkowych. System hybrydowy zakłada, że gaz będzie tańszy od prądu w najmroźniejsze dni. Jeśli relacje cenowe na giełdach energii ulegną gwałtownemu odwróceniu, kocioł może stać się rzadziej używanym wsparciem.
Kiedy warto postawić na duet?
Mimo pewnych wad, istnieją sytuacje, w których hybryda nie ma sobie równych. Pierwszy scenariusz to gruntowna modernizacja starego domu. Wyobraźmy sobie budynek z lat dziewięćdziesiątych, z porządną instalacją grzejnikową i przyłączem gazu. Właściciel chce obniżyć rachunki, ale boi się, że sama pompa ciepła nie „uciągnie” domu w zimie. Montaż Vitocal 250-A Hybrid wraz z kotłem Vitodens 200-W to w takim przypadku ruch mistrzowski. Dom staje się nowoczesny, rachunki drastycznie spadają, bo przez większość czasu korzystamy z darmowej energii powietrznej, a gaz włącza się tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne.
Drugi scenariusz to duże domy jednorodzinne o wysokim zapotrzebowaniu na ciepłą wodę użytkową. Pompy ciepła, choć świetne do ogrzewania, potrzebują czasu, by nagrzać duży zasobnik wody. Jeśli nagle przyjadą goście i zapotrzebowanie na prysznic wzrośnie trzykrotnie, kocioł gazowy poradzi sobie z tym wyzwaniem w kilka minut. To komfort, którego nie da się przeliczyć tylko na złotówki.
Warto też wspomnieć o programach dofinansowań. Program "Czyste Powietrze" kładzie duży nacisk na urządzenia korzystające z odnawialnych źródeł energii. Dzięki temu można odzyskać sporą część zainwestowanych pieniędzy, co znacznie poprawia opłacalność całego przedsięwzięcia.
Chłodzenie jako darmowy bonus
Na koniec rzecz, o której często zapominamy podczas mroźnej zimy – letnie upały. Pompy Vitocal 250-A Hybrid oraz 250-SH posiadają funkcję pracy odwróconej. Oznacza to, że latem mogą chłodzić Państwa dom. Jeśli w instalacji znajdują się klimakonwektory (– czyli nowoczesne urządzenia przypominające grzejniki, ale wyposażone w wentylatory i odpływ skroplin –) lub ogrzewanie płaszczyznowe, pompa może tłoczyć do nich wodę o temperaturze 13°C. To nie jest tylko „delikatne orzeźwienie”, to realna funkcja chłodzenia, która poradzi sobie nawet w sierpniowe popołudnie.
Proszę jednak uważać na chłodzenie samą podłogówką. Fizyka jest tu bezlitosna – zbyt zimna podłoga w kontakcie z wilgotnym, gorącym powietrzem zacznie po prostu „pocić się”. Para wodna skropli się na panelach czy płytkach, co może doprowadzić do ich zniszczenia. Dlatego tak ważne jest, by system chłodzenia planować z głową, najlepiej opierając go właśnie na wspomnianych klimakonwektorach.
Jeśli dodamy do tego fakt, że latem nasza fotowoltaika produkuje najwięcej prądu, chłodzenie domu staje się praktycznie darmowe. Mamy więc system, który zimą sprytnie lawiruje między cenami prądu i gazu, a latem zamienia darmowe słońce w przyjemny chłód. Vitocal 250-A Hybrid i 250-SH to nie tylko urządzenia techniczne. To przede wszystkim “polisa ubezpieczeniowa” na niepewne czasy, dająca nam to, co w domu najważniejsze: święty spokój i pełną kontrolę nad domowym budżetem. I właśnie dlatego hybryda, choć droższa na starcie, wygrywa w maratonie zwanym życiem.
