Zima to czas testu dla nowego domu i dachu


Na topnienie i tzw. „zjazd” śniegu może mieć wpływ wiele czynników, m.in. prawidłowo wykonana wentylacja połaci dachu, podbitka, kształt dachu, wiatr, usytuowanie geograficzne i względem słońca oraz materiał, z jakiego wykonane jest pokrycie czy ma okna i ile. Wpływ ma również funkcja jaką spełnia poddasze, czy jest ono użytkowe lub nie. Ale najważniejszą jest poprawność wykonanie docieplenia dachu.
Dodatkowo na dachu można zaobserwować spływającą wodę z pokrycia i tworzenie się sopli na rynnach i okapie. Szczególnie powinno to być niepokojące, gdy na sąsiednich budynkach o podobnej konstrukcji, tego typu zjawisko nie występuje.

Zsuwający się śnieg z dachu to kolejne niebezpieczeństwo. Taki mokry śnieg może ważyć kilkadziesiąt kilogramów, a jeżeli do tego nabierze on prędkości, to może stanowić nie lada niebezpieczeństwo dla stojących na jego drodze. Tu pojawia się potrzeba posiadania płotków przeciwśnieżnych lub rozbijaczy śniegu (alternatywą mogą być systemowe dachówki przeciwśniegowe). W domach o bardziej złożonej konstrukcji śnieg gromadzi się, a następnie obsuwa z dużą siłą, szczególnie na granicy dwóch połaci - tworzy tym samym zamarzające nocą „góry”, które utrudniają komunikację wokół domu lub na tarasie, a także stwarzają niebezpieczeństwo dla przechodzących osób, nie wspominając o zniszczeniach roślin ogrodowych, przedmiotów i pojazdów.
REKLAMA:
Odpowiednie zabezpieczenia przeciwśniegowe nie tylko zabezpieczają przed spadającym z dachu śniegiem, ale również chronią przed zerwaniem niektóre elementy dachu np. kominki wentylacyjne, rynny lub rolety zamontowane na oknach połaciowych.


Częstym zimowymi usterkami są również zerwane rynny, okazuje się bowiem, że ich wytrzymałość w dużej mierze uzależniona jest od rozstawu haków. Jeśli dekarz wykona zbyt duży rozstaw, naraża rynnę na przeciążenia (mokry, ciężki śnieg lub lód) i zniszczenia. Przy skomplikowanych dachach mamy jeszcze niebezpieczeństwo zastoisk śniegu w obrębie koszy. Może tam wystąpić zjawisko tzw. „cofki wody” – woda powstała z roztopionego śniegu nie ma ujścia i dostaje się między dachówkami na membranę wstępnego krycia. Jeśli nie ma uszkodzeń, spłynie w okolice pasa pod- lub nadrynnowego. Jeśli kosz jest nieprawidłowo wykonany, powstaje przeciek.


Jak uniknąć tych problemów?
Niestety trzeba pomyśleć jeszcze na etapie budowy. Trzeba zadbać o dobór właściwych, najlepszych materiałów, najlepiej kupowanych w jednym systemie – są one do siebie dopasowane, czym minimalizujemy potencjalne nieszczelności. Po drugie, warto dokonać kontroli dachu na każdym etapie budowy. Po trzecie, najlepiej podjąć współpracę z dekarzami rekomendowanymi lub certyfikowanymi przez producenta, którzy przeszli szkolenia w zakresie stosowania produktów danej marki.Niestety, każda niedokładność dekarza lub próba oszczędzania na dobrych materiałach budowlanych przez inwestora szybko się mści na mieszkańcach domu. Przyczyn może być wiele – niewłaściwa obróbka blacharska, niedokładnie położona izolacja, niedobrane taśmy i kleje. O ile przy oknie łatwo zdiagnozować problem, o tyle w przypadku dachu jest znacznie trudniej, bo zwykle zepsuto to, czego nie widać gołym okiem, a na naprawę trzeba czekać aż do wiosny.
REKLAMA:
REKLAMA:
Źródło: Braas